Oś czasu użytkownika michal
Londyn 2010
Londyn 2010
Miejsce wydarzenia: Londyn
Współrzędne GPS: 51.505750806437845 -0.11260986328125
Lokalizacja punktu na mapie
Londyn - druga połowa kwietnia 2010
Wylot z Polski w południe. Rano sypie śnieg. Prawdziwa zadymka. Temperatura powietrza niewiele ponad 4C. W prawdziwych zimowych warunkach dotarliśmy na lotnisko w podkrakowskich Balicach. Lotnisko jak to lotnisko, nic nadzwyczajnego. Kilka pomieszczeń, kilka bramek, jeden pas startowy no i taras widokowy z którego właściwie niewiele więcej widać jak tylko maksymalnie dwa samoloty oczekujące na odlot lub te które właśnie przyleciały. Ot takie małe sympatyczne lotnisko, gdzie nawet 50m do samolotu wozi autobus. Pewnie z uwagi na nieprzewidywalnych pasażerów chcących zajrzeć do silnika od tej drugiej strony aby przekonać się, że faktycznie jest metalowy. Coś jak lizanie ścian w kopalni soli w Wieliczce. Ot taka nasza mentalność ludzka.
Szybka odprawa, przyjemny lot i po 3h oddychaliśmy Londyńskim powietrzem o temperaturze prawie 20C.
Pierwsze kroki skierowaliśmy a jakże do pierwszego lepszego parku w pobliżu dworca Victoria, żeby "odpocząć" po wyczerpującej podróży z kontynentu.W parku jak to w parku. Inaczej niż w Polsce. Brak tabliczek "szanuj zieleń" i "zakaz deptania trawników", za to pełno ludzi. Jedni śpią, inni czytają książki, jeszcze inni dyskutują. Obok nas siedzi całkiem elegancko ubrana laska w mini, torebka obok, telefon przy uchu, popija soczek. Są wreszcie tacy jak my, leżą i odpoczywają, ciesząc się ciepłym dniem i kolorowym otoczeniem. A cóż może być bardziej kolorowe na wiosnę niż kwiaty. Kwiaty są wszędzie. W parkach, na parkanach, na rondach, skrzyżowaniach, wzdłuż chodników, na balkonach. Jest tak kolorowo, że wręcz nierealnie, mając ciągle w pamięci szary krajobraz polskich miast i wsi, ledwo co budzących się z długiego zimowego snu.
Tym razem chcieliśmy zobaczyć nie to z czego Londyn najbardziej słynie, choć po części byliśmy również i tam, ale to co często jest omijane w przewodnikach typu "Londyn na weekend" a jednak warte zobaczenia.
Z uwagi na małą ilość czasu dnia pierwszego, nasze kroki kierujemy na Baker Street, gdzie jak wiadomo, swego czasu urzędował niejaki Sherlock Holmes, czyli pod numer 221b. Mimo, że to fikcja literacka, obiekt okazał się doskonale przygotowanym i zachowanym reliktem "tamtych czasów". Stare drewniane schody, nie miłosiernie skrzypiące podłogi i eksponaty nawiązujące do wielu przygód naszego bohatera. Polecam szczególnie tym, którzy znają je z kart powieści lub z telewizji. Jak to w takim przypadku i tutaj nie zabrakło sklepu z pamiątkami, którego rozmiar chyba dorównywał zwiedzanym pomieszczeniom mieszkalnym. Ceny z kosmosu, więc zawinęliśmy się pod siedzibę MI6, gdzie pracuje (tuż obok) nasza Aga.
Następnego dnia wybraliśmy się do Greenwich aby spróbować stanąć po obu stronach południka zerowego. Kawałek drogi od centrum, ale jazda "na pięterku" londyńskiego autobusu to czysta przyjemność (szczególnie dla siedzących w pierwszym rzędzie). Park Greenwich gigantyczny. Wszędzie kręcą się ludzie. Ktoś gra w piłkę, ktoś ćwiczy gimnastykę, jeszcze inni jedzą obiadek. Nikt na nikogo nie zwraca uwagi. Będąc w Greenwich nie sposób nie zwiedzić muzeum mieszczącego się w budynku dawnego Królewskiego Obserwatorium Astronomicznego przez które przechodzi południk zerowy (co prawda obecnie wg. najnowszych badań Amerykańskich uczonych, południk jest przesunięty na wschód o około 102m). Oprócz eksponatów w muzeum można zobaczyć jak mieszkali i jak pracowali uczeni w tamtych czasach, gdy pojęcie jednostki czasu było bardziej umowne niż precyzyjne. Na uwagę zasługuje również fakt, że wszystkie budynki obserwatorium leżą na wzgórzu z którego rozciąga się piękny widok na Londyn.
W drodze powrotnej zahaczyliśmy o londyńskie akwarium. To gigantyczny kompleks akwariów umieszczonych pod ziemią o ogromnej powierzchni. Poszczególne akwaria zawierające setki gatunków zwierząt wodnych łączą ciemne korytarze, tworząc dodatkowy klimat dla zwiedzających. Wrażenie robią wielkie meduzy, ogromne płaszczki, solidnych rozmiarów rekiny oraz malutkie koniki morskie i żabki w różnych kolorach (zapewne trujące). Z głównych atrakcji nie widzieliśmy jedynie ośmiornicy. Widać miała przerwę obiadową lub była na urlopie. Dla dzieci akwarium jest niesamowitą atrakcją, co chwila słychać piski i wrzaski przestraszonych maluchów, gdy niepodziewanie przepłynie obok ich głowy płaszczka lub większa ryba. W sklepie z pamiątkami nabyliśmy dwie piękne muszle (bez deski i spłuczki).
Kolejny dzień postanowiliśmy spędzić na podziwianiu natury, czyli udaliśmy się do jednego z największych na świecie kompleksów ogrodów i szklarni - londyńskiego Kew Gardens. Podróż zajęła nam ponad godzinę, ale przy okazji przejechaliśmy się najstarszym na świecie londyńskim metrem, które rozpoczęło funkcjonowanie 10 stycznia 1863 roku. Trudno opisać to co można zobaczyć w Kew Gardens. Obiekt jest olbrzymi, gdyż mieści się na terenie prawie 120ha a całe jego zbiory to ponad 50 000 roślin. Tryskające kolorami wodospady roślinne, wyspy, bramy, żyrandole kwiatowe warte są zobaczenia. Ogród szczyci się największą na świecie liczbą gatunków orchidei. Na zwiedzanie Kew Gardens należy przeznaczyć co najmniej cały dzień. Warto zaopatrzyć się w kanapki, gdyż świeże powietrze wzmaga głód. Uważać należy za to przy ogrodzie dzbaneczników aby kanapki nie znalazły się w paszczy mięsożernej rośliny. Mnogość roślin sprawia, że przez cały rok w królewskich ogrodach coś kwitnie, więc na jesienno - zimową depresję jak znalazł.
Ostatni dzień wizyty postanowiliśmy przeznaczyć na zwiedzanie londyńskich muzeów. Zaczęliśmy od Science Museum. Jak w większości tego typu obiektów wstęp gratis. Zbiory są przeogromne. Nie ma szans obejrzeć i poczytać wszystkiego w jeden dzień. Postanowiliśmy więc rzucić okiem na historię wynalazków silników mechanicznych, potem przenieśliśmy się do działu kosmicznego podziwiając makietę sondy księżycowej. Nie omieszkaliśmy zajrzeć również do działu poświęconego komputerom, gdzie pięknie prezentował się jeden z pierwszych komputerów składający się z kilku bloków wielkości szaf na ubrania. Wiele ekspozycji wzbogaconych jest o dodatkowe urządzenia do zabawy głownie dla dzieci, ale i dla dorosłych też się coś znajdzie.Potem kolej przyszła na Natural History Museum. Muzeum składa się z 5 głównych działów: botanika, entomologia, mineralogia, paleontologia i zoologia.
Niestety jeden dzień to za mało żeby zobaczyć ponad 70 000 000 eksponatów. Wrażenie robi symulacja trzęsienia ziemi w specjalnie do tego celu zbudowanym sklepie oraz wielki ruchomy, ryczący dinozaur. Wiele ze znajdujących się tu eksponatów można dotknąć a wieloma nawet pobawić się. Szczególnie atrakcyjne jest to dla najmłodszych zwiedzających. Gigantyczny wieloryb w otoczeniu słonia, żyrafy i innych zwierząt wygląda naprawdę interesująco.
To by było na tyle jeśli chodzi o Londyn tym razem. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz przyjdzie nam "wizytować" to piękne miasto.
Załączone zdjęcia
Komentarze do wydarzenia
Maggie_St
2010-05-02 00:37:40
Żyć nie umierać, aż zazdrość zżera okropnie...
Wydarzenia
Chmura tagów
Mozart narkotyki samoloty prostytucja Tunezja val di fassa Genewa bal zakochani tulipan muzyka opera świeradów taniec Sztokholm wyprawa Klub Studio narty wdk marihuana Waza Grzegorz depresja lotnictwo iglica zegarki Kraków Jezioro Genewskie śnieg Tatry Monastir Vasa Murowaniec Beethoven amterdam szkoła fotografia sex białe noce kielce biała góra la mesola kolejka Szwecja Gripsholm Dunaj ferrata kanał AGH trasa impreza Rysiu wiatrak Zakopane sasso lungo szlak tango karnawał walczyk Dorota Miśkiewicz Turnau Szwajcaria holandia Szwajcarzy Wiedeń laski walc zdjęcia Skogas przepriowazdka
O autorze
Dołączył: 2009-12-11
Wydarzeń: 19
Wydarzenia tego użytkownika
- Koncert, koncert, koncert
- U stóp Białej Góry
- Genewa
- Orlean i zamki
- Paryż
- Słodka stolica
- Amsterdam
- Berlin
- Praga (na południe)
- Pierwsze zimowe wejście latem
Twoje wydarzenia
Już nie musisz pamiętać o datach wszystkich wydarzeń.
Snapki.pl zrobią to za Ciebie!
Losowe aktywne profile
Ostatnie komentarze
No, ja wyglądam dziś jak raczek, i do tego okropnie piecze.... A nie było to w tak...
Małopolski Piknik Lotniczy
Najlepsze koncerty Turnaua to te w Studio. I to chyba głównie za sprawą publiczności.
U Turnaua na imieninach
Mięso pewnie też nie wiadomo z czego, może z wielbłąda...? Ale mimo wszystko brzmi...
Tunezja
kuchnia bardzo różnorodna. W hotelu wiadomo, część było robione pod europejczyków...
Tunezja



































