Oś czasu użytkownika leshek71
U Szwedów w odwiedzinach
U Szwedów w odwiedzinach
Miejsce wydarzenia: Skogas k/Sztokholmu
Współrzędne GPS: 59.21929794050007 18.160239458084106
Lokalizacja punktu na mapie
Wspomnienia ulatują. Warto wspominać i warto pamiętać...
Lampka wina, trochę ciszy... no i spokój, chociaż co chwilę go ktoś przerywa po drugiej stronie Skypa...
Szwecja nigdy nie jawiła mi się, jako kraj "temperaturowo adekwatny". Ale na pewno jako kraj pełen tajemnic. I to mnie kręciło!
Dlatego nadażyła się okazja i postanowiłem pojechać tam.. latem. Okazało się na tyle ciekawie, że następnym razem chciałbym pojechać tam zimą właśnie. Ale dalej... znacznie dalej. Szwecja ma prawie 1500 kilometrów długości. Sztokholm leży daleko na pólnocy, a mimo to dopiero w jej 1/3 długości. Bardzo, bardzo intrygujące jest dla mnie koło podbiegunowe, zwłaszcza, że już w Sztokholmie bywają "prawie pełne" białe noce. Zauważyłem to od razu. Dość powiedzieć, że mieliśmy szczęście. W Polsce pierwsza, potem druga fala powodziowa przynosiła złowrogie żniwo. Deszcze dopełniały czary goryczy. W Sztokholmie zaś... tropiki! Upał przywitał nas już pierwszego dnia i poza niedzielą (deszcze od rano do wieczora) świeciło piękne słońce do samego końca. Szwedzi muszą się z tego cieszyć i się cieszą. Dla nich taka pogoda, to faktycznie raj na ziemi. Krótki spodenki, kąpiele w lodowatych jeziorach o 21:00. Tak o 21:00 słońce jest jeszcze wysoko na niebie! Aż dziw bierze, bo zachodzi dopiero w granicach 23:00 godzinki i mocno juz świeci o 3:00 w nocy!
No to po kolei:
Podróż "tam" i "spowrotem" odbyła się wyjątkowo łagodnie i bez nerwów. Samolot płynnie wzbił się na wysokość przeszło 11.000 stóp i równie płynnie, bez sensacji wylądował. Pełen obaw czekałem na pierwsze spotkanie, tym bardziej, że dla mojej rodziny było to ... pierwsze spotkanie w ogóle.
O naszych gospodarzach, którzy czekali już na nas na lotnisku (Lotnisko Skavsta dla tranich linii lotniczych leży przeszło 100 km od Sztokholmu!) nie mogę powiedzieć nic złego. Państwo Antonius (Antoniszczaków) jako żywo przypominało mi moją (tę dobrą część) rodzinkę. Czuliśmy się tam wyśmienicie. Ela dbała o część kulinarną. Prowadziła restaurację, w związku z czym jej obiady... niesamowite. Dzięki niej poznaliśmy smak łosia (o renifera już nie śmieliśmy prosić). Nie ważne, czy śniadanie, obiad, kolacja... wszystko pierwsza klasa.
Zadbali również o nasz czas, przez co (po prostu) zaoszczędziliśmy krocie, wożąc nas w najciekawsze miejsca:
21 maja (piątek) - Sztokholm - spacerkiem po starym mieście (Gamla Stan), urokliwe zakątki pamiętające wieki średnie (Szwecja prawie wogóle nie została zniszczona przez wojny światowe), pamiątkowe flagi, zamek królewski z obecnie panującym Karolem XVI Gustawem (jak w dym można typować imiona byłych królów- co potwierdzały ich grobowce, gdyż wszyscy noszą imię Karol Gustaw!) oraz muzea - oglądane z zewnątrz. Ale najciekawsze było jeszcze tego samego dnia: Vasa Museet - Przepiękne, nowoczesne muzeum obudowane wokół największego zbudowanego w Szwecji okrętu wojennego, który zatonał u brzegów Szwecji tuż po zwodowaniu na oczach króla i gawiedzi, topiąc kilkuset pływaków. Co ciekawe - płynął on na wojnę z Polską właśnie, a zatonął przez głupotę króla, który nakazał zwiększyć ilość armat tym samym destabilizując jego równowagę.
22 maja (sobota) - Mariefred i zamek Gripsholm z muzeum portretów. Sam zamek zasłynął z tego, że służył królowi szweckiemu do więzienia w nim innych królów (swoisty areszt domowy z full wypasem - np. w pełni wyposażonym teatrem, aby im się nie nudziło), w tym i naszą poczciwą Jagiellonkę! Spacerek po miasteczku Mariefred przeniósł mnie w otoczenie "Helu"? poza sezonem, całości obrazu dopełniał odbywający się tam festiwal rabarbaru.
24 maja (poniedziałek) - to ponownie Sztokholm. Zaczęliśmy od wyspy (...) z której rozpościera się widok na katedrę, gdzie odbywają się już tradycyjne przyjęcia na cześć noblistów. Znajduj się tutaj również katedra (...) w której wieczny odpoczynek (wystawiony na widok publiczny) znajduje prawie cała dynastia Karolów Gustawów, ale i również złożone są legendarne szczątki królów w grobowcach z X i XI wieku. Tu warto zajrzeć. Spacerek po marinie długiej i bardzo bogatej, z przycumowanymi stateczkim nawet z 1895 roku cały czas na chodzie! Aż dzień zakończyliśmy przepyszną kawką na 30.tym piętrze wieży telewizyjnej, z której rozpościerał się niezapomniany widok na Sztokholm ze swoimi niezliczonymi zatoczkami, jeziorami, kanałami rzecznymi i statkami. Podkreślam - wspaniały widok!
Czy tam kiedyś jeszcze wrócę?
Tak. Chciałbym również i zimą. W okolice Kiruny.
Załączone zdjęcia
Komentarze do wydarzenia
Wydarzenia
Chmura tagów
Czechy biała góra metro Baker Street lotnictwo holandia paryż Dunaj Mała Strana Wiedeń via ferrata siata Waza zegarki amterdam muzyka Gripsholm białe noce luwr Szwajcarzy wiatrak fotografia alba laski trąbka kolejka kanał Greenwich Beethoven Szwajcaria marihuana Rysiu chris botti Jezioro Genewskie reichstag narkotyki Praga iglica Genewa chamonix prostytucja brama brandenburska Szwecja wieża eiffla bastylia punta marmolada Praha wiosna Sztokholm pola elizejskie Most Karola depresja urodziny szczyty Mozart samoloty Vasa niemcy przepriowazdka zabrze kwiaty Skogas opera Kew Gardens góry łuk sex tulipan berlin Hradczany
O autorze
Twoje wydarzenia
Już nie musisz pamiętać o datach wszystkich wydarzeń.
Snapki.pl zrobią to za Ciebie!
Losowe aktywne profile
Dołączył: 2010-12-27
Wydarzeń: 1
Dołączył: 2009-09-01
Wydarzeń: 3
Dołączył: 2010-05-26
Wydarzeń: 1
Dołączył: 2010-06-02
Wydarzeń: 1
Dołączył: 2009-12-11
Wydarzeń: 19
Ostatnie komentarze
No, ja wyglądam dziś jak raczek, i do tego okropnie piecze.... A nie było to w tak...
Małopolski Piknik Lotniczy
Najlepsze koncerty Turnaua to te w Studio. I to chyba głównie za sprawą publiczności.
U Turnaua na imieninach
Mięso pewnie też nie wiadomo z czego, może z wielbłąda...? Ale mimo wszystko brzmi...
Tunezja
kuchnia bardzo różnorodna. W hotelu wiadomo, część było robione pod europejczyków...
Tunezja































