Oś czasu użytkownika michal
Genewa
Genewa
Miejsce wydarzenia: Genewa
Współrzędne GPS: 46.198844376182535 6.1434173583984375
Lokalizacja punktu na mapie
Pierwsza niespodzianka - przejście graniczne. Przyzwyczailiśmy się już do podróżowania po Europie w większości przypadków bez konieczności przejeżdżania przez jakiekolwiek przejście graniczne. Co prawda są takowe, ale jeśli już, to nie ma tam nikogo, a stare budynki przypominają czasy Europy zamkniętej a nie tej bez granic.
Czekaliśmy grzecznie w długiej kolejce samochodów kierujących się głównie do Genewy (jeśli wierzyć tablicom rejestracyjnym). Szło dość szybko, bo tylko podejrzane gęby kierowano na ubocze, gdzie żądni sukcesów celnicy skrupulatnie kontrolowali samochody i ich właścicieli. Ja na szczęście ogolony, uśmiechnięty (ale nie do przesady) zostałem dość szybko odprawiony. Śmiertelnie poważna celniczka spojrzała mi w oczy próbując jednocześnie sięgnąć w głąb mojej duszy, ale widać niewiele tam zobaczyła bo nakazała niecierpiącym zwłoki gestem dłoni, jechać dalej. Nie długo trwało nasze szczęście, gdyż parę metrów dalej bystry Pan wypatrzył, że na naszej szybie nie ma aktualnej winietki na ichniejsze autostrady i chcąc nie chcąc musieliśmy takową zakupić, pozbywając się z portfela prawie 30E. Drogo? Wcale nie, ponieważ Szwajcarska winietka jest wykupywana zawsze do końca stycznia przyszłego roku i obowiązuje na wszystkie drogi szybkiego ruchu. We Francji zapłaciliśmy więcej przez 4 dni podróżowania po autostradach. Ubożsi o wypomniane 30E, ale bogatsi w doświadczenie wjechaliśmy do Szwajcarii, kraju serów, banków, scyzoryków i zegarków.
Za wiele z autostrad nie widzieliśmy, ale w niedalekiej odległości od granicy znajdowała się Genewa - cel kolejnego etapu naszej podróży - więc nie można było narzekać. Właściwie w całym mieście obowiązują strefy parkowania na które trzeba mieć specjalne przepustki.
Parkowanie nie należy do najtańszych, ale byliśmy na to nastawieni, ponieważ generalnie Szwajcaria jest dość drogim państwem. Mając to na uwadze zaparkowaliśmy w jednym z wielu podziemnych parkingów w centrum miasta. Wystarczyło spisać adresy kilku z nich i kierować się za pomocą nawigacji.
Jazda samochodem po Genewie nie należy do najprzyjemniejszych. Na drogach namalowane jest kilka rodzajów pasów w kilku różnych kolorach. Jedne dla autobusów, inne dla taksówek i rowerzystów a jeszcze inne dla pozostałych uczestników dróg. Jak się okazało na miejscu część z nich dostępna jest w określonych godzinach, więc połapanie się w tej plątaninie pasów nie jest łatwym zadaniem. Na całe szczęście ruch na ulicach miasta był na tyle duży, że zawsze udawało nam się jechać za kimś, raz po raz dziwiąc się jak to możliwe, żeby jechać w taki a nie inny sposób.
W końcu po kilkunastu minutach kluczenia po ulicach, zatoczkach, łukach, zatrzymując się przed przejściami, światłami, słupkami, dojechaliśmy do szukanego parkingu, do którego dojazd okazał się dość dobrze oznaczony, pokrywając się z trasą wyznaczoną przez naszego gadającego Krzysztofa.Zaparkowaliśmy na pierwszym z 6!! poziomów podziemnego parkingu.
Pierwsze kroki skierowaliśmy oczywiście zobaczyć Jezioro Genewskie. Z parkingu to ok. 500 metrów, więc po chwili staliśmy nad jego brzegiem. Widziałem wiele zbiorników wodnych nad którymi usytuowane są miasta: jezior, zalewów, zatok, ale w życiu nie widziałem tak czystej wody. Rozumiem jak woda jest czysta w pewnej odległości od brzegu, ale tutaj przy samej ulicy, przy samym chodniku widać kamienie na dnie położonym może metr, może dwa pod powierzchnią wody. Krystalicznie czysta z przepięknym lazurowym odcieniem. Coś niesamowitego. Żadnych śmieci, butelek, papierów, ba! nawet liści nie ma. Aż chce się spacerować i podziwiać krajobraz, do którego dołączają setki zaparkowanych na wodzie łodzi i jachtów.
Jako, że Szwajcaria z zegarków słynie, nie mogliśmy przeoczyć jedynego w swoim rodzaju zegara kwiatowego, który co roku zmienia swój wygląd. Szkoda, że wskazówki nie są z kwiatów zrobione, ale sam cyferblat robi wrażenie.Szwajcarzy w wolnym czasie oddają się rozrywce umysłowej stąd w parkach, gęsto ułożonych w Genewie gigantyczne plansze do gry w szachy bądź warcaby. Pionki przesuwa się najczęściej za pomocą nóg.
Nie mogliśmy nie wstąpić do przepięknej katedry w stylu gotyckim (a jakże) w której akurat zaczął się koncert organowy. Prawdziwa uczta melomana. Jako, że czas nas gonił, pozwoliliśmy sobie wyłącznie na półgodzinne słuchanie i pognaliśmy na parking. Z parkingu udaliśmy się do hotelu, który mimo, że znajdował się Genewie w pobliżu lotniska, to terytorialnie położony był na terenie Francji, więc musieliśmy przejechać ponownie przez mniej zatłoczone przejście graniczne.
Genewa jest ładnych choć bardzo drogim miastem. Warto jednak spędzić choć jeden dzień, żeby ją zobaczyć.
Załączone zdjęcia
Komentarze do wydarzenia
Wydarzenia
Chmura tagów
Mozart białe noce narty loara Szwajcarzy zegarki Zagrzeb orlean Szwajcaria Paryż wieża Eiffla Krk Monastir wieża eiffla świeradów Mała Strana zabrze samoloty m reichstag Chorwacja Czechy Grzegorz Kraków Rysiu szkola chris botti Waza Sztokholm AGH Skogas Tunezja rzym Pola Elizejskie Vasa Dramalj Klub Studio przepriowazdka fotografia Most Karola niemcy pola elizejskie Praha Praga zamki łuk Szwecja Dorota Miśkiewicz muzyka Turnau berlin Adriatyk Dunaj impreza Genewa lotnictwo brama brandenburska trąbka Gripsholm paryż bastylia Jezioro Genewskie chambord opera Crikvenica Beethoven luwr Rijeka Suresnes Hradczany
O autorze
Dołączył: 2009-12-11
Wydarzeń: 19
Wydarzenia tego użytkownika
- Koncert, koncert, koncert
- U stóp Białej Góry
- Orlean i zamki
- Paryż
- Słodka stolica
- Amsterdam
- Berlin
- Praga (na południe)
- Pierwsze zimowe wejście latem
- Londyn 2010
Twoje wydarzenia
Już nie musisz pamiętać o datach wszystkich wydarzeń.
Snapki.pl zrobią to za Ciebie!
Losowe aktywne profile
Dołączył: 2010-05-26
Wydarzeń: 1
Dołączył: 2010-06-02
Wydarzeń: 1
Dołączył: 2010-06-02
Wydarzeń: 1
Dołączył: 2010-06-03
Wydarzeń: 2
Dołączył: 2010-02-11
Wydarzeń: 1
Ostatnie komentarze
No, ja wyglądam dziś jak raczek, i do tego okropnie piecze.... A nie było to w tak...
Małopolski Piknik Lotniczy
Najlepsze koncerty Turnaua to te w Studio. I to chyba głównie za sprawą publiczności.
U Turnaua na imieninach
Mięso pewnie też nie wiadomo z czego, może z wielbłąda...? Ale mimo wszystko brzmi...
Tunezja
kuchnia bardzo różnorodna. W hotelu wiadomo, część było robione pod europejczyków...
Tunezja



























