Oś czasu użytkownika michal

Genewa
            powiadom znajomego

Aktualna ocena: 5

Genewa

Genewa

Data wydarzenia: 2010-08-27
Miejsce wydarzenia: Genewa
Współrzędne GPS: 46.198844376182535 6.1434173583984375
Lokalizacja punktu na mapie

Pierwsza niespodzianka - przejście graniczne. Przyzwyczailiśmy się już do podróżowania po Europie w większości przypadków bez konieczności przejeżdżania przez jakiekolwiek przejście graniczne. Co prawda są takowe, ale jeśli już, to nie ma tam nikogo, a stare budynki przypominają czasy Europy zamkniętej a nie tej bez granic.
Czekaliśmy grzecznie w długiej kolejce samochodów kierujących się głównie do Genewy (jeśli wierzyć tablicom rejestracyjnym). Szło dość szybko, bo tylko podejrzane gęby kierowano na ubocze, gdzie żądni sukcesów celnicy skrupulatnie kontrolowali samochody i ich właścicieli. Ja na szczęście ogolony, uśmiechnięty (ale nie do przesady) zostałem dość szybko odprawiony. Śmiertelnie poważna celniczka spojrzała mi w oczy próbując jednocześnie sięgnąć w głąb mojej duszy, ale widać niewiele tam zobaczyła bo nakazała niecierpiącym zwłoki gestem dłoni, jechać dalej. Nie długo trwało nasze szczęście, gdyż parę metrów dalej bystry Pan wypatrzył, że na naszej szybie nie ma aktualnej winietki na ichniejsze autostrady i chcąc nie chcąc musieliśmy takową zakupić, pozbywając się z portfela prawie 30E. Drogo? Wcale nie, ponieważ Szwajcarska winietka jest wykupywana zawsze do końca stycznia przyszłego roku i obowiązuje na wszystkie drogi szybkiego ruchu. We Francji zapłaciliśmy więcej przez 4 dni podróżowania po autostradach. Ubożsi o wypomniane 30E, ale bogatsi w doświadczenie wjechaliśmy do Szwajcarii, kraju serów, banków, scyzoryków i zegarków.
Za wiele z autostrad nie widzieliśmy, ale w niedalekiej odległości od granicy znajdowała się Genewa - cel kolejnego etapu naszej podróży - więc nie można było narzekać. Właściwie w całym mieście obowiązują strefy parkowania na które trzeba mieć specjalne przepustki. Parkowanie nie należy do najtańszych, ale byliśmy na to nastawieni, ponieważ generalnie Szwajcaria jest dość drogim państwem. Mając to na uwadze zaparkowaliśmy w jednym z wielu podziemnych parkingów w centrum miasta. Wystarczyło spisać adresy kilku z nich i kierować się za pomocą nawigacji.
Jazda samochodem po Genewie nie należy do najprzyjemniejszych. Na drogach namalowane jest kilka rodzajów pasów w kilku różnych kolorach. Jedne dla autobusów, inne dla taksówek i rowerzystów a jeszcze inne dla pozostałych uczestników dróg. Jak się okazało na miejscu część z nich dostępna jest w określonych godzinach, więc połapanie się w tej plątaninie pasów nie jest łatwym zadaniem. Na całe szczęście ruch na ulicach miasta był na tyle duży, że zawsze udawało nam się jechać za kimś, raz po raz dziwiąc się jak to możliwe, żeby jechać w taki a nie inny sposób.
W końcu po kilkunastu minutach kluczenia po ulicach, zatoczkach, łukach, zatrzymując się przed przejściami, światłami, słupkami, dojechaliśmy do szukanego parkingu, do którego dojazd okazał się dość dobrze oznaczony, pokrywając się z trasą wyznaczoną przez naszego gadającego Krzysztofa.
Zaparkowaliśmy na pierwszym z 6!! poziomów podziemnego parkingu.
Pierwsze kroki skierowaliśmy oczywiście zobaczyć Jezioro Genewskie. Z parkingu to ok. 500 metrów, więc po chwili staliśmy nad jego brzegiem. Widziałem wiele zbiorników wodnych nad którymi usytuowane są miasta: jezior, zalewów, zatok, ale w życiu nie widziałem tak czystej wody. Rozumiem jak woda jest czysta w pewnej odległości od brzegu, ale tutaj przy samej ulicy, przy samym chodniku widać kamienie na dnie położonym może metr, może dwa pod powierzchnią wody. Krystalicznie czysta z przepięknym lazurowym odcieniem. Coś niesamowitego. Żadnych śmieci, butelek, papierów, ba! nawet liści nie ma. Aż chce się spacerować i podziwiać krajobraz, do którego dołączają setki zaparkowanych na wodzie łodzi i jachtów.
Jako, że Szwajcaria z zegarków słynie, nie mogliśmy przeoczyć jedynego w swoim rodzaju zegara kwiatowego, który co roku zmienia swój wygląd. Szkoda, że wskazówki nie są z kwiatów zrobione, ale sam cyferblat robi wrażenie.
Szwajcarzy w wolnym czasie oddają się rozrywce umysłowej stąd w parkach, gęsto ułożonych w Genewie gigantyczne plansze do gry w szachy bądź warcaby. Pionki przesuwa się najczęściej za pomocą nóg.
Nie mogliśmy nie wstąpić do przepięknej katedry w stylu gotyckim (a jakże) w której akurat zaczął się koncert organowy. Prawdziwa uczta melomana. Jako, że czas nas gonił, pozwoliliśmy sobie wyłącznie na półgodzinne słuchanie i pognaliśmy na parking.
Z parkingu udaliśmy się do hotelu, który mimo, że znajdował się Genewie w pobliżu lotniska, to terytorialnie położony był na terenie Francji, więc musieliśmy przejechać ponownie przez mniej zatłoczone przejście graniczne.

Genewa jest ładnych choć bardzo drogim miastem. Warto jednak spędzić choć jeden dzień, żeby ją zobaczyć.

Załączone zdjęcia

  • Genewa
  • Genewa
  • Genewa
  • Genewa
  • Genewa
  • Genewa

Komentarze do wydarzenia


Wydarzenia

  • Wyprawa na Mont Blanc
  • Dolomity
  • Śladami sztuki
  • Londyn 2010
  • U Turnaua na imieninach
  • Lazurowe Wybrzeże
  • Francja


  • Lazurowe Wybrzeże
    5.00
  • Dolomity
    5.00
  • Genewa
    5.00
  • Londyn 2010
    5.00
  • Zimowe impresje
    5.00
  • Małopolski Piknik Lotniczy
    5.00
  • U Szwedów w odwiedzinach
    4.50

  • Tunezja
    5
  • Londyn
    3
  • Francja
    2
  • Dolomity
    2
  • U Turnaua na imieninach
    2
  • Start Wystartowali.pl
    1
  • Lazurowe Wybrzeże
    1


Ostanio dodane zdjęcia

Twoje wydarzenia

Już nie musisz pamiętać o datach wszystkich wydarzeń.
Snapki.pl zrobią to za Ciebie!



Losowe aktywne profile

qdyntqdynt
Dołączył: 2010-05-26
Wydarzeń: 1
LeoneLeone
Dołączył: 2010-06-02
Wydarzeń: 1
KubosKubos
Dołączył: 2010-06-02
Wydarzeń: 1
marcinwujczykmarcinwujczyk
Dołączył: 2010-06-03
Wydarzeń: 2
Maggie_StMaggie_St
Dołączył: 2010-02-11
Wydarzeń: 1

Najlepsi autorzy

Maggie_StMaggie_St
Średnia ocena: 5.00

MarooMaroo
Średnia ocena: 5.00

michalmichal
Średnia ocena: 4.11

leshek71leshek71
Średnia ocena: 3.67


1